poniedziałek, 30 października 2017

Paryski styl ubierania - nasza interpretacja

Paryski szyk to przede wszystkim elegancja ale w nonszalanckim wydaniu! Tak bardzo paryskie są w naszych zestawach kratka i beret czy trencz. Nasze stylizacje pozostawiłyśmy w stonowanej kolorystyce. Do sesji zainspirował nas konkurs MOHITO. Jako miejsce do zdjęć wybrałyśmy most tramwajowy nad torami kolejowymi. Nocna sceneria stworzyła fajny klimat zdjęć. Poniżej obejrzyjcie jak ja i moja przyjaciółka Asia interpretujemy styl Paryżanek.

Pozdrawiam ciepło! <3








Asia:
płaszcz - sh H&M
beret - no name
buty - Zaful
spódnica - Atelier Spódnic (dzisiaj i jutro rabat 20% na całą kolekcję)
bluzka - sh Tally Weil

Ja:
trencz - Cubus
 kapelusz - Gamiss
buty - no name
spódnica - Atelier Spódnic
bluzka - Stradivarius

sobota, 2 września 2017

Najpiękniejsze Wakacje - Zakopane, Kraków!

Dostałam tydzień urlopu zaplanowany już w maju. I pojechaliśmy do Zakopanego! Byłam tam dwanaście lat temu, nie wszystko więc pamiętałam. Biały niedźwiedź dalej chadza po Krupówkach, pewnie zmienia się tylko właściciel pod puchatym strojem zwierzaka, a turyści chętnie się z nim fotografują oraz oddają uciechom jakie oferują właściciele kramów, kawiarni i restauracji na najpopularniejszej, zatłoczonej ulicy w Zakopanem. Trochę mniej ludzi jest na szlakach turystycznych. Ale także sporo. Pierwszego dnia pobytu chadzaliśmy po mieście, drugiego wyruszyliśmy do doliny Chochołowskiej na oswojenie się z górami. Trzeci dzień był czasem na zwiedzanie Jaskini Mroźnej w drodze do Schroniska na Hali Ornak i Stawu Smreczyńskiego. Czwartego dnia porwaliśmy się na Giewont, choć może nie ma się czym chwalić, bo nie weszliśmy na sam szczyt. Pierwszym powodem jest mój lęk wysokości (już droga do Przełęczy w Grzybowcu roztaczała takie widoki i ukazywała przepaście, że miałam zawroty głowy :P), drugim zaś, korek na sam szczyt, niemalże jak na Zakopiance. Po za tym, nie pojechaliśmy w góry, żeby za wszelką cenę zdobywać szczyty, tylko aby rekreacyjnie pochodzić, ponieważ lubimy piesze wycieczki. Na Giewont wyruszyliśmy z Doliny Strążyskiej, po drodze zbaczając nieco z trasy, żeby zobaczyć Wodospad Siklawica po czym powróciliśmy na szlak prowadzący na Giewont. W górę przestaliśmy piąć się na Wyżni Kondrackiej Przełęczy, skąd do Giewontu pozostaje 20 minut, gdzie już wyraźnie widać szczyt i tkwiących w zatorze ludzi :P Gdyby nie mój kochany M, który trzymał mnie za rękę w tych otaczających przepaściach, zrejterowałabym jeszcze przed Przełęczą w Grzybowcu (chociaż zawrócić byłoby równie ciężko, bo widziałabym te przepaście, a idąc przed siebie, miałam je za plecami :P). "Z Giewontu" wróciliśmy drogą do Kuźnic. Do widoków trochę się przyzwyczaiłam, bo już nie miałam mdłości i nawet z ciekawością spoglądałam w przepaście. Zresztą droga do Kuźnic nie serwuje już tak szokujących widoków, pięknych przecież, ale dla akrofobików równie strasznych, więc polecam wszystkim, którzy mają lęk wysokości, tą trasę na wejście i zejście z Giewontu. Czwarty dzień to wspinaczka na Kasprowy Wierch. Krótka tak naprawdę, ale ostro pod górę po kamieniach. Mieliśmy tego dnia upalny dzień i nawet na Kasprowym, gdzie pogoda lubi się zmieniać, nie było dużo chłodniej. Kolejnego dnia zdobyliśmy Gubałówkę na własnych nogach, na co decyduje się już bardzo mało turystów, ponieważ można wjechać tam także kolejką. Z Gubałówki przeszliśmy na Butorowy Wierch skąd zjechaliśmy w dół kolejką linową, co było naprawdę świetnym przeżyciem. Wspaniałe widoki i cisza, oto co widać i słychać, kiedy kolejka zjeżdża coraz niżej. Po pieszych wędrówkach wieczorami regenerowaliśmy się w hotelowej saunie, jacuzzi i basenie. Ostatni dzień spędziliśmy w Krakowie. Miasto ma w sobie coś magnetycznego i przyciągającego. Jest wiele miejsc, które chciałabym jeszcze tam zwiedzić. M.in. Kazimierz, żydowską dzielnicę Krakowa, czy Zamek Królewski na Wawelu, który w poniedziałki jest niestety zamknięty. W dzień powrotu do domu pojechaliśmy jeszcze do Oświęcimia, do niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych Auschwitz-Birkenau, miejsca holocaustu do którego podróżują ludzie z całego świata. Zobaczyć wszystko to na własne oczy, wejść do baraków i budynków, do pomieszczeń masowej zagłady skłania do głębokich refleksji nad tym, co było i nad tym jak wielką wolnością możemy się dzisiaj cieszyć.

Na Podhale i do Krakowa na pewno powrócimy żeby odkryć to, co jeszcze nie odkryte! A Wy lubicie te okolice? Co jeszcze warto zwiedzić w Krakowie i na jakie trasy wyruszyć w Tatrach? Koniecznie piszcie w komentarzach! :)



Zapraszam na INSTAGRAMA

Jeszcze mała fotorelacja:


SMRECZYŃSKI STAW

WODOSPAD SIKLAWICA

W DRODZE NA GIEWONT

WYŻNIA KONDRACKA PRZEŁĘCZ

W DRODZE NA KASPROWY WIERCH

KOLEJKA Z BUTOROWEGO WIERCHU

HOTEL "NOSALOWY DWÓR"

KOŚCIÓŁ MARIACKI

SUKIENNICE

KAMIENICZKI W KRAKOWIE

AUSCHWITZ I

 AUSCHWITZ II

poniedziałek, 24 lipca 2017

Ubiór kobiecy okiem mężczyzn i co na to kobiety

Inspiracją do napisania dzisiejszego posta był odcinek Wojciecha Cejrowskiego, pt. "Po mojemu", w którym to autor porusza kwestie mody damskiej, tłumacząc w swój charakterystyczny, łopatologiczny, szczery i zabawny sposób różnice między kobietą a mężczyzną i co za tym idzie, różnice w ubiorze oraz tym, jak mężczyźni postrzegają kobiecy strój. Tutaj można zobaczyć wycinek z programu Cejrowskiego Cała Prawda (od 3:17)
Cejrowski widzi to prosto, jak stereotypowy mężczyzna i sięga do antropologii, by uzmysłowić, że facet kieruje się w swej ocenie naturalnymi kształtami kobiety i ma za wzór pierwotny kanon piękna, dlatego lubi widzieć wyraźną różnicę pomiędzy biodrami a talią. Słusznym sposobem na zaznaczenie talii i podkreślenie bioder jest, według Cejrowskiego (trafne spostrzeżenie) noszenie sukienki. Cejrowski nie rozwinął tematu wyczerpująco, ale skłonił do dalszych refleksji o tym, jak mężczyźni widzą kobiecy ubiór.

Sukienka czy spódnica?

Większość mężczyzn nie radzi sobie z tymi dwoma pojęciami, myląc nazwy, albo zupełnie wyrzucając ze słownika jeden z nich, nie widząc różnicy w pojęciach "spódniczka" i "sukienka", zastępując jedno, drugim. Panów na edukację ze spódniczek zapraszam na wpis, gdzie wyróżniłam rodzaje spódnic. Po przeczytaniu gwarantuję, że już każdy zrozumie różnicę między sukienką a spódnicą.


Fason, kolor, wzór, styl

Przeciętnego mężczyzny nie zadowoli (na szczęście!) kobieta ubrana w krótką, tuż za pupę, spódniczkę/sukienkę, do tego wydekoltowaną i prześwitującą. Z pewnością faceci na ulicy oglądają się za dziewczynami ubranymi nie wyzywająco, ale kobieco i ze smakiem. Dlatego lubią dziewczęce, kwiatowe wzory, jasne kolory i rozkloszowane sukienki/spódniczki z koniecznie podkreśloną talią.


Ubieramy się dla siebie, czy dla facetów?

O ile udajemy czasami, że zdanie mężczyzny w kwestii ubioru się dla nas nie liczy, bo nosimy to, w czym nam po prostu wygodnie, to i tak są takie okazje i dni, kiedy chcemy podobać się swojemu mężczyźnie. Nie bez powodu lubimy czasami wybrać się z nim do sklepu i zobaczyć, co mu się w damskiej modzie podoba i w czym on nas widzi.
Fakt, że lubię kwieciste, rozkloszowane sukienki niesamowicie ułatwia sprawę. Pewnie, gdybym się w nich męczyła i czuła nieswojo, rzuciłabym je w cholerę :D Podobnie jak szpilki, w których nie zamierzam chodzić na co dzień, próbując później zniwelować bolące pęcherze i obtarte pięty. Mam wrażenie, że w szpilkach zanadto rzucam się w oczy (a jeśli czujemy się w czymś źle, to jest to wyczuwalne dla innych), a ponadto szybko chodzę, co szpilki niewątpliwie uniemożliwiają. Tutaj docieramy do zagadnienia wygody w modzie, której mężczyźni często nie rozumieją.


Co to jest ta wygoda?

Według mnie wygoda wysuwa się w stroju na pierwsze miejsce. Wygoda i komfort. Co dla każdego na pewno rozumiane jest w inny sposób. Bo nie trzeba stereotypowo, jak Pan Cejrowski i grono mężczyzn, interpretować wygody jako synonimu dresu, czy sukienki na kształt koca, zakrywającej całkowicie kobiece wdzięki. Wygoda to jest to, w czym czujesz się komfortowo - najpierw psychicznie, a zaraz potem fizycznie. Bo przecież są kobiety, które psychicznie super czują się w szpilkach na co dzień, a fakt, że one uciskają czy obcierają nie przeszkadza im tak bardzo, bo aspekt psychiczny oddziałuje silniej i jest ważniejszy. I jeśli ma to kobiecie pomóc w zdobyciu wymarzonej pracy, to ok, bo zdejmując szpilki nie miałaby tej pewności siebie. I na odwrót, kobietę czującą się najlepiej w płaskich butach uratować mogą tylko...płaskie buty. Dlatego myślę, że wygoda dla każdego rozumiana jest w inny sposób, stereotypowy obraz wygody to często dres, ale wygoda to tak naprawdę komfort psychiczny i fizyczny. Można porównać to z zimną nocą, gdy naciągamy na siebie kołdrę, bo jest nam wtedy ciepło i możemy spać spokojnie. A panowie niech wyobrażą sobie koszulę z długim rękawem w upalny dzień, czy mają panowie ochotę pozbyć się już tej koszuli i ubrać bawełniany t-shirt?


A może nie ubieramy się dla siebie, czy mężczyzn, może ubieramy się dla innych kobiet, albo dla wrogów?

Zwracamy uwagę na swój ubiór, bo żyjemy w społeczeństwie, gdzie obowiązują zasady, kanony i uwikłani jesteśmy w systemy dlatego musimy, albo często po prostu chcemy być akceptowani. Akceptacja też nie polega na szukaniu jej na siłę tam, gdzie jej i tak nie znajdujemy, ale na znalezieniu jej w gronie, które szczerze i w pełni nas akceptuje. Dlatego też mało kto myśli o ludziach, których opinia go nie interesuje. Różne są motywacje poszczególnych naszych strojów, ale widać, że każde z nich głęboko zakorzenione jest w psychologii. Strojem często manifestujemy, nasz styl, dzisiejsze samopoczucie, nasze poglądy i wartości. Strojem możemy kogoś stłamsić, próbować pokazywać wyższość nad kimś. Słowa Chanel: "Zawsze ubieraj się tak, jakbyś miała spotkać swojego największego wroga" kojarzą się ze szkolnymi czasami, kiedy to jedna dziewczyna starała się prześcignąć drugą traktując szkolny korytarz jako wybieg mody. Więc dosłownie można zinterpretować cytat Coco w ten sposób - ubierz się tak, aby ktoś ci zazdrościł, ale chwilka, nie ktoś tam, tylko ta konkretna osoba. Może ta, której nie lubisz, która ci w czymś zawiniła. Te słowa Chanel traktują o ubieraniu się po to, żeby utrzeć komuś nosa, albo przynajmniej tak, żeby oko zbielało potencjalnemu wrogowi. Czyli jak interpretować niedosłownie myśl kreatorki? Być może Coco miała na myśli, żeby zawsze przyłożyć się na 100 procent do stroju

Mężczyzna na zgubę mężczyzn
Pierwszym kreatorem odciągającym uwagę od talii i bioder był Paul Poiret, a więc mężczyzna. Zafascynowały go kobiece ramiona i tym samym zrobił unik i wyzwolił kobiety z trwającego kilka wieków gorsetowego ucisku. Swoim krawiectwem Paul zafascynował z kolei panie, które po latach niewoli w końcu swobodnie poczuły się w noszonym ubraniu. Innemu mężczyźnie zawdzięczamy kobiecy smoking, konkretnie Yvies Saint Laurentowi, ale, nie on był tak naprawdę pionierem w stworzeniu dwuczęściowego stroju dla pań, wywodzącego się z męskiej szafy. Smoking i garnitur bowiem zawłaszczyła sobie wcześniej kobieta - Marlene Dietrich, która jak sama mówiła, nosi męskie ubrania, bo czuje, że w nich nie musi podążać za stale zmieniającą się modą.


Każdy z nas ma trochę inne doświadczenia w kwestii postrzegania kobiecej mody przez mężczyzn. Słucham badawczo Waszych opinii w tym temacie :)














 sukienka-Orsay
buty-Zaful
kopertówka-no name

poniedziałek, 17 lipca 2017

Projekt Atelier Spódnic! Czyli o wymarzonych spódnicach

Dawno mnie tutaj nie było. Przybywam z nową fryzurą, o czym informowałam już na instagramie, gdzie jestem na bieżąco. Miałam dużo pracy w ostatnim czasie, m.in. obroniłam licencjat (jeee!:)) Dzisiejsza stylizacja zawiera spódnicę zaprojektowaną i skrojoną przeze mnie. Początkowo chciałam sama szyć takie ładne kiecki, ale ostatecznie wiem, że sporo jeszcze musiałabym się nauczyć, chcąc ubierać w nie inne kobiety. Dlatego zdecydowałam się powierzyć skrojony materiał zaufanej i wykwalifikowanej krawcowej, bo przekonałam się, że zrobi to z troską o każdy szczegół. Od czasu do czasu na facebooku będą pojawiały się propozycje wzorów przyszłych spódnic, tak, jak to było do tej pory w dwóch postach. Wasze sugestie są nieocenione i pozwalają szyć modele, które same współtworzycie.

Poniżej przedstawiam spódnicę Krotne Kwiaty. Pośród modeli znajdziecie też kiecki Krasnystaw, Frymuśną, RóżiceRumena czy Morowe Grochy. Spódnica w kwiaty ma kieszenie, szlufki i, co ważne, wszytą w pas gumę z regulacją. Tak, aby każda kobieta mogła dopasować obwód pasa do swojej talii.

 

Z ciemnozieloną koszulą kwiecista spódnica tworzy elegancki, subtelny zestaw dopełniony beżowymi szpilkami. Czuję się super w rozkloszowanym kroju i kwiecistej spódnicy!



W Atelier Spódnic znajdują się same unikatowe egzemplarze. Z każdego modelu uszytych jest tylko kilka sztuk, dlatego, że moją ideą jest tworzenie niepowtarzalnych spódnic, takich, które nie zalewają masowo ulic, ale które inspirują. Poprzez spódnicę każda kobieta może zaakcentować swoją indywidualność i pokazać osobisty styl. Spódnica będzie jedyna w swoim rodzaju w jeszcze większej mierze, kiedy podasz obwód pasa w sytuacji, gdy nie ma dostępnego rozmiaru. Jest możliwość uszycia takiej kiecki na miarę (długość też możesz dostosować według upodobań).




A Wy kochane co myślicie o spódniczce ze zdjęć i o innych dostępnych wzorach? 
koszula-Stradivarius
spódnica-tutaj
buty-no name

Zaobserwuj Atelier Spódnic na instagramie i sprawdź najnowsze modele!
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka